Janina Rajchel – Serdecznie gratulacje naszym Drogim Misjonarzom

By | Testimonials

Serdecznie gratulacje naszym Drogim Misjonarzom, Oblatom Maryi Niepokalanej z okazji tak pięknego Jubileuszu, 200-rocznicy Waszego Zgromadzenia. Wasze pasterskie posłanie na trud misyjnej posługi, zasługuje na szacunek i najwyższe uznanie, a także na nagrodę, którą wierzymy, dobry Bóg zapewne przygotowal. Dziekujemy za możliwość dzielenia się naszą wiarą, naszą radością, mogę powiedzieć, największym skarbem jaki dała przynależność do naszych oblackich parafii na emigracji. Choć początki były niełatwe, bywało ciężko, nieraz bardzo ciężko, to mogę powiedzieć, przetrwaliśmy dzięki naszym polonijnym wspólnotom, które dawały nam poczucie bezpieczenstwa, sprawiały że choć z dala od bliskich, od kochanej Ojczyzny, to pozwalały poczuć się jak wśród swoich. Zawdzięczamy to przede wszystkim naszym drogim Ojcom Oblatom, których wiara, zaangażowanie w nasze sprawy, w wychowanie naszych dzieci, można powiedzieć czyniły cuda. Przynoszą nieocenione owoce, dzięki którym jesteśmy bliżej Boga, wzrastamy w wierze i miłości do Boga i do siebie nawzajem.

 
W Kanadzie jestem od dwudziestu kilku lat, przyjechałam z dwójkaą malych dzieci do męża, który wyemigrował dwa lata wcześniej. Przez długie lata myśleliśmy o powrocie, widać los zdecydował inaczej. Nigdy nie zapomnę mojej tutaj pierwszej Mszy Świętej w kościele Św. Kazimierza, a było to w okresie Świąt Bożego Narodzenia. Kościół pełen rodaków, niesamowita atmosfera, piękne polskie kolędy, trudno było powstrzymać łzy ze wzruszenia. Kiedy przeprowadziliśmy się do Mississaugi, czułam że muszę wlączyć się w pomoc tak dużej wspólnoty Św.Maksymiliana, a potrzeby były ogromne. Uzyskałam dyplom katechetki, przez okres dziesięciu lat pomagałam w przygotowywaniu dzieci do Sakramentu Komunii Św. To dawało mi ogromną radość, poczucie spełnionego obowiązku, a też wdzięczności, za to co otrzymowaliśmy od naszej parafii. I choć minęło już trochę lat, nieustannie obejmuję modlitwą moich wychowanków, prosząc aby szli za Jezusem.

 
Wdzieczna jestem Bogu i naszym Ojcom Oblatom, których ofiarna, pełna talentu, zaangażowania praca duszpasterska, można powiedzieć charyzmatyczna wiara, odmieniała z dnia na dzień nasze spojrzenie na życie, uczyła stawiać Boga na pierwszym miejscu. Dziś, po tylu latach, zadaję sobie często pytanie, dlaczego, z jakiego powodu tu jestem i choć trudno znależć jednoznaczną odpowiedż, to wiem na pewno, że dzięki temu, ja i moja rodzina cieszymy się naszą wiarą, często dzielimy się nią z innymi, a też z rodziną w Polsce. Niektórzy sami tego doświadczyli będąc naszymi gośćmi i jak niejednokrotnie stwierdzali…u was, w waszych parafiach można na prawdę uczyć się wiary…byli wsród nich tacy, którzy po latach, przystąpili do Sakramentu Pojednania.
Dumna jestem, z poczucia spełnionego rodzicielskiego obowiązku wobec swoich dzieci, które pokończyły już studia, założyły swoje rodziny, są tak blisko Boga i kościoła. Wiem, że zawdzięczam to przede wszystkim naszym kochanym Ojcom Oblatom, naszym wspólnotom, organizacjom, grupom modlitewnym tak prężnie działającym przy naszych parafiach, za co Bogu z serca nieustannie dziękuję. Dobrem, ktore doświadczyłam dane mi było także podzielić się na łamach Naszego Dziennika i TV Trwam.
W duchu wiary, z potrzeby dzielenia się nią z innymi, wydałam tomik poezji “Moje pielgrzymowanie.”

 
Moje oficjalne podziękowanie, które kiedyś odczytałam na uroczystej Mszy św. w kościele Św.Eugeniusza w Brampton, oddaje to wszystko, co czuje moje serca, a co można wyrazić słowami.
Drodzy Misjonarze Oblaci, umiłowani synowie
Maryi Niepokalanej i nam wszystkim umiłowani.
Trudno znależć slowa by wyrazić wdzięczność
Bogu za Was, za Wasze posłanie na to wielkie żniwo
do naszych polonijnych parafii, naszych rodzin,
za to, że w drodze naszego ziemskiego pielgrzymowania
dane nam jest tu, na kanadyjsiej ziemi, wzrastać duchowo
pod Waszą duszpasterską opieką.
Dziękujemy Wam Kochani nasi Ojcowie
wszyscy i każdy z osobna jak tu jesteśmy
za Waszą oddaną, ofiarną, misjonarską posługę,
za to, że nas wspieracie w naszej codzienności,
że zawsze jesteście blisko naszych problemów, naszych rodzin.
Dziś nie umiemy wyobrazić sobie życia na emigracji
bez Waszej tu obecności, bez Waszej Oblackiej rodziny,
do której dumnie i my teraz przynależymy.
Wszyscy widzimy wspaniale owoce Waszej posługi
tak w gronie naszych rodzin, jak i calej spoleczności polonijnej.
I choć może nie zawsze potrafimy właściwie okazać
należnej wdzięczności, to zapewniamy o pamięci w modlitwie.
Wyrazy uczucia niechaj dopełnią strofy mojego wiersza.
Drodzy Misjonarze Oblaci MN
Dziękujemy Bogu dziś za Was,
za to, że jesteście tu z nami,
że Bog dał Wam łaskę wytrwania,
że rozpoznał Waszą duszę
i tchnął w nią dar powołania.
To Wasze ręce uświęcił sam Bóg
przez nie przepływa Boży Duch,
na oltarz zstępuje, chleb w Ciało zamienia,
wino Krwią się staje,
życie wieczne daje.
Niebo z ziemią łączy, bramy jego otwiera
życie śmiertelne, w wieczność zamienia,
daje ulgę przebaczenia.
To Wy, na krańce ziemi Boga niesiecie
w trudzie i znoju pielgrzymujecie.
To dzięki Wam, człowiek z grzechu powstaje,
nie jest już bezimiennym, Bożym dzieckiem zostaje.
Sługami Stwórcy, świętym darem Boga,
lud wierny Was czci i mianuje,
dzięki ktorym dusza do nieba wstępuje
gdzie Zbawiciel oczekuje.
Gdzie Pan po imieniu zna każdego człowieka
gdzie na nas czeka,
gdzie Króleswo Światła,
gdzie czeka Matka.

Mira Szaflarska, MAMI – Szczęść Boże Przyjacielu Misji Oblackich,

By | Testimonials

Jestem jedną z tych, których religijność kształtowali księża diecezjalni… moja rodzinna i okoliczne parafie prowadzone były przez wychowanków diecezji przemyskiej z nieodżałowanej pamięci ks. Biskupem Ignacym Tokarczukiem. We wdzięcznej pamięci zachowuję postać mojego proboszcza, ks. Prałata K. Chimiaka, który udzielił mi pierwszych sakramentów i ks. Kanonika T. Owsiaka, którego postawa i posługa zaszczepiły we mnie bezwzględny szacunek do duchowieństwa.
Ksieży zakonnych spotkałam juz jako studentka: oratoria salezjańskie, dominikanie i franciszkanie z krakowskich kosciolow…

Oblaci to moje emigracyjne “odkrycie”, a pierwszym był ś.p. O. Stanisław Bąk, razem z jego łamaną polszczyzną i ogromną miłością do Boga, Polski i Polonii. Jego pełna zapału walka o zachowanie kultury i wspólnoty narodowej. Utrafił mnie w samo serce, tak bardzo potrzebowalismy gdzieś tę swoją polskość pielęgnować. On nie tylko stworzył polską parafię św. Maximiliana, ale i ośrodki patriotyczne; Centrum Kultury i polską bibliotekę. Pamiętam, jak bardzo okazywał swoją wdzięczność ilekroć mu w tych dziełach pomagaliśmy… I tak przylgnęło serce do Oblatów, wdzięczne za stworzenie “małej ojczyzny” we wspólnocie z tymi, którym tej pozostawionej za oceanem – tak bardzo brakowalo…

Mijały lata i nadszedł pamiętny 1996. A wraz z nim do naszej parafii trafił O. Adam Filas, OMI. Można powiedzieć, że życie moje i mojej rodziny bardzo się zmieniło. Kosztem wielu wyrzeczeń, ale z ogromną radością uczyliśmy się dzielić. I za to chcę O. Adamowi podziękowac… . Teraz, z perspektywy lat, dokładniej i wyraźniej widzę ile w zamian otrzymalismy; niezasłużenie, po prostu Pan Bog obdarzyl nas z milosci. Zrobił to jak zwylke delikatnie, nas tylko “powołał” a poprzez osobę O. Adama – zaraził “Bożym szaleństwem”.

Czasem wydawało się nam, że musimy skoncentrować się tylko na budowaniu świątyni i wspólnoty wokół… ale nie, kolejny znak – O. Adam uważał, że im mniej mamy tym bardziej trzeba się dzielić. I tak uczył nas patrzenia poza bezpieczny horyzont; tam gdzie cierpią ludzie. Nie mają świątyni tak jak my, ale nie mają też chleba i wody. A my mamy dużo więcej. Czy potrafimy się podzielić?

Wizyty misjonarzy oblackich w naszej parafii to zawsze był czas rekolekcji. Czasem w samym środku lata. Opowiadali o swoich wspólnotach, a my nabieraliśmy nadziei i rosła nasza wdzięczność do Pana Boga. Dzisiaj mamy najpiękniejszą świątynię, którą co prawda ciągle spłacamy, ale już jest i służy nie tylko Poloni kanadyjskiej. Jak przystało na Dom Boży. Ale tym bardziej nie możemy zapomnieć o tych, którzy się gorzej mają. Modlimy sie za naszych misjonarzy ale chcemy również pomóc materialnie ich wspólnotom; aby mogli się cieszyć tak jak my. Aby następne pokolenie naszych braci i siostr z krajów misyjnych mogło wzrastać w warunkach godnych, z dostępem do wykształcenia. Aby mogli jak najszybciej uniezależnić się i zacząć pomagać innym.

Jednym z etapów budowania naszej wspólnoty było “Ojcaadamowe” zachwycenie św. Eugeniuszem de Mazenodem. Mówił o Nim jak o kimś bliskim i co nie jest bez znaczenia, z ogromna duma. Nie jak o kimś kto żył i zmarł wieki temu, ale jak o kimś kto w każdej chwili może nas zaskoczyć swoją wizytą… . Św. Eugeniusz sam zaznał życia emigranta, może dlatego Jego posłanie Ojców i Braci jest takie przekonywujące…???

Z ogromnym podziwem patrzę na zakonników, którzy zostawiają swoje utarte ścieżki, komfort życia wśród ludzi, którzy myślą tymi samymi kategoriami kulturowymi i idą z radością na drugi koniec świata, aby służyć najbiedniejszym. Rośnie przekonanie, że oblacka reguła musi być dla tych młodych ludzi żywa i bardzo fascynująca.

Adam Filas zaprosił moją rodzinę do szczególnej współpracy, pomagać misjom i misjonarzom. Dziękujemy Ojcu za ten zaszczyt, za zaufanie i wiarę w nas. Jesteśmy dumnymi parafianami wspólnoty pod wezwaniem św. Eugeniusza de Mazenoda. To wielki honor ale i zobowiązanie.
Jego zawołanie “Głosić Ewangelię ubogim posłał mnie Pan” kierowane jest dzisiaj również do nas, Przyjaciół Misji Oblackich.
Wierzę, że O. Adam Filas ma już gotowy plan na najblizsze 100 lat!
A my chcemy Mu w realizacji tego planu towarzyszyć, bo jak nauczal Największy z Polaków, św. Jan Paweł II “Kościół w swojej istocie jest misyjny… .”

Mira Szaflarska, MAMI
Brampton, Kanada

Aleksandra Kaszkur, MAMI – Drodzy Przyjaciele,

By | Testimonials

Kiedy nauczyłam się czytać, jednym z moich ulubionych autorów został Alfred Szklarski. Seria książek o przygodach Tomka pobudzała moją wyobraźnię, przenosiła w daleki i niebezpieczny świat. Chciałam być jak on, poznawać nowe kontynenty, nieznane kraje i mieszkających w nich ludzi. Żyli oni innym życiem, nieznanym, tajemniczym. Chciałam tam pojechać, poznać ich, nauczyć nowych rzeczy. Później trochę podrosłam, zrozumiałam, że to nie jest zadanie dla dziecka..

Dorosłam, ukończyłam szkołę pielęgniarską, mogłam coś dać z siebie… Byłam tam potrzebna! Byłam gotowa! Chciałam jechac! Niestety, jedynym sposobem jaki wtedy znalazłam był wyjazd z siostrami zakonnymi, po wstąpieniu do zakonu. Wiedziałam, że moim powołaniem jest założenie rodziny i macierzyństwo. Musiałam znowu zapomnieć o swoich marzeniach. Moje życie zaprowadziło mnie do Kanady. Tutaj wyszłam za mąż, urodziłam czwórkę dzieci.

Pochłonięta domem, wychowywaniem dzieci porzuciłam swój zawód, ale tęsknota pracy misyjnej ciągle tliła się na dnie mojego serca. .. Między innymi dlatego, że należymy do parafii,  którą opiekują się Misjonarze Oblaci Maryii Niepokalanej. Dzięki nim mieliśmy zapewnione wiadomości o tym jak wygląda życie w miejscach, w których oni prowadzą misje. Słyszeliśmy piękne świadectwa misjonarzy opowiadających nam o trudnościach dnia codziennego na dalekim gorącym Madagaskarze czy w mroźnych częściach Północnej Kanady.

Kiedyś mąż namówił mnie, aby zapisać się do Koła Przyjaciół Misji Oblackich. Minęło wiele lat… Niby płaciliśmy składki członkowskie, ale wiele z siebie nie dawaliśmy. Wciaż więcej potrzebni byliśmy własnym dzieciom. Więcej zaczęło się zmieniać w naszym życiu, dzieci stały się bardziej niezależne. Odważyłam się zadeklarować z pomocą dla MAMI. Nie mogę powiedzieć, że dziś przenoszę góry i zmieniam świat. Absolutnie nie! Nie wyjechałam też do Afryki i pewnie nigdy tam nie dotrę. Jednak kiedy nasza grupa misyjna sprzedaje pączki idę pomóc. Kiedy sprzedajemy ciasto też próbuje coś upiec. Kiedy mamy spotkania, idę. Może z wiekiem człowiek staje się troszkę dojrzalszy…

Zrozumiałam, że nie każdy jest stworzony do wielkich celów. Nie wszyscy muszą pracować w egzotycznych miejscach i w bezpośredni sposób pomagać potrzebującym. Wszyscy jednak możemy być misjonarzami poprzez robienie małych, drobnych, na pozór nieważnych, niepotrzebnych, rzeczy…

Z Bożą pomocą właśnie tak pomagamy tym którzy działają na misjach w naszym imieniu… Zbieramy fundusze, które im umożliwiają zakup żywności, lekarstw i innych potrzebnych rzeczy. Umożliwiają głoszenie Słowa Bożego i pozwalają pokazać dobroć naszego Ojca.

Marzenie moich dzieciecych lat spełniło się. Jestem misjonarką…! Mogę pomagać innym. Mogę pokazac własnym dzieciom, że warto czasem się troszkę poświęcić. Jestem misjonarką kiedy dzielę się swoim życiem z moimi kolorowymi przyjaciółmi. Można zrobić tak dużo nie opuszczając miejsca swojego zamieszkania. Żałuję tylko, że odkryłam to tak późno…!

Aleksandra Kaszkur, MAMI
Brampton, Kanada

Teresa Janik, MAMI – Drodzy Przyjaciele,

By | Testimonials

Jak ja widzę swoją rolę w dotarciu z Ewangelią do najdalszych zakątków świata i pomocy najbardziej potrzebującym? Przede wszystkim poprzez moją modlitwę. Modlitwę za tych, którzy:

  • jeszcze Boga nie znają, aby dzięki oblackim misjom w świecie, i oni mogli Boga poznać
  • za tych, którzy są sceptyczni aby Go przyjąć, aby dostąpili łaski wiary
  • za tych którzy Mu uwierzyli, aby ich wiara stale się pogłębiała
  • za prześladowanych chrześcijan aby dzielnie bronili wiary w Chrystusa i przekazywali ją następnym pokoleniom

Tak wielu ludzi na świecie żyje w ekstrymalnie ubogich warunkach, podczas kiedy ja kupuję modne ubrania, lepsze sprzęty itd. Bieda jakiej ludzie doświadczają najczęściej nie jest ich wyborem, ale jest uwarunkowana systemem polityczno-ekonomicznym danego kraju lub życiową tragedia, jakiej doświadczyli. Poprzez wsparcie materialne, wielu z tych ludzi będzie mogło zjeść posiłek czy też polepszyć jutro swoich dzieci.

Pomoc materialna może przyjąć rożne formy; wyżeczenie się czegoś na rzecz wsparcia tych najbardziej potrzebujacych i konkretną dotację, jak również zaangażowanie w organizowanie akcji pomocy i zachęcanie innych ludzi do poparcia misyjnej działalności.

Niosąc pomoc innym, jesteśmy żywym świadectwem miłości Chrystusowej do drugiego człowieka, która przejawia się w konkretnych czynach.

Pan Bóg obdarzył mnie łaską życia w kraju demokratycznym i rozwiniętym ekonomicznie. Dał mi zdrowie i warunki bym mogła pracować i prosperować. Jakżesz niewdzięczne by było nie dzielić się owocami Jego darów… .

Teresa Janik, MAMI